Wprowadzenie do WRP

Kilka słów na początek.

W swojej praktyce spotkałem się z Moja rękaopiniami między innymi mojego syna, długoletniego ratownika medycznego, o głównych bolączkach systemu ratownictwa*. Więcej informacji – cały z nim wywiad – możecie przeczytać tutaj. Narzekaniom nie było końca – 10 lat temu głównie na sprzęt, dzisiaj na… emerytów i ludzi, którzy wzywają pogotowie do zwykłego przeziębienia, blokując ekipę potencjalnym potrzebującym. Faktem jest, że nieodpłatność „ślepych” wezwań zachęca różnej maści ludzi do bezkarnego żerowania na państwowej instytucji. Dyspozytor rzadko odmawia wysłania ratowników bojąc się, co będzie jeśli niewinnie wyglądające zgłoszenie okaże się być poważnym, i skończy tragicznie. Nierzadko słyszałem o przypadkach gdy starsi ludzie bądź rodziny na pograniczu patologii życzyły sobie wizyty, bo to się „im należy”. Jak na razie nikt nie wprowadził w Polsce na przykład patentu włoskiego, gdzie każde wezwanie karetki jest płatne 5 euro. U nas symboliczna dycha znacznie ukróciłaby niezasadne telefony.

Nad czym nie panujemy?

W dużym uproszczeniu – kiedy do dyspozytora przychodzi zgłoszenie wypadku kwalifikowane jako nagłe, wysyła on w trybie natychmiastowym karetkę z zespołem. Czas od momentu zamknięcia zgłoszenia do wyjazdu zespołu to najwyżej minuta. Czas dojazdu na miejsce – zależy od wielu czynników – i waha się od kilku minut do minut kilkunastu. O ile nastąpiło zatrzymanie krążenia, liczy się każda sekunda. W przypadku zdarzenia na ulicy czy w innym publicznym miejscu, gdy pada człowiek nikomu nieznany, karetka jedzie w ciemno. Takich zdarzeń jest najwięcej. Przyjazd do chorego to najpierw zorientowanie się, co mu dolega. Jeśli z chorym nie ma kontaktu, mijają cenne sekundy. Może jest niewidomy, może głuchoniemy? Może śpiączka hipoglikemiczna? Może zawał serca? Może uszkodzony rozrusznik? Może inna przyczyna? Podjęcie skutecznej akcji ratunkowej w takim przypadku jest trochę loterią. Bo co jeśli pacjent ma uczulenie na leki? A może to tylko łagodny atak padaczki i leki zaszkodzą? Wiele niewiadomych, z którymi ratownicy muszą sobie poradzić. A przecież nie są lekarzami, ich PODSTAWOWYM zadaniem jest ustabilizowanie pacjenta do czasu przejęcia go przez doktora.

A co gdyby wiedzieli?

Jak myślisz – co by było, gdyby po przyjeździe do wezwania do nieprzytomnego człowieka ratownik w kilka sekund dowiedział się wszystkiego o jego stanie zdrowia? Na co choruje, jakie leki zażywa, kiedy miał zawał, jaką ma cukrzycę, na jakie leki jest uczulony?

A co, gdyby wiedzieli o tym już w momencie zgłoszenia?

Jak myślisz – co by było, gdyby wszystkie kluczowe informacje o chorym były znane już w momencie przyjmowania zgłoszenia? Jak to możliwe? Przecież to ulica, pomoc wzywa obcy człowiek, skąd może wiedzieć?

A jednak…

A jednak jest możliwe, by ratownik w momencie pierwszego kontaktu z pacjentem dowiedział się o jego stanie zdrowia w kilka sekund. By wiedział, na co choruje, zanim podejmie akcję ratunkową. Co ważniejsza, jednak jest możliwe, by te informacje były do dyspozycji załogi karetki już w momencie szykowania się do wyjazdu. Informacje o obym człowieku. Nawet, gdy ten wypadek zgłasza osoba widząca go po raz pierwszy w życiu. Jak to jest możliwe?

Tak działa właśnie system  WRP_colorWspomaga Ratowanie Pacjenta.

* Nie jest naszym celem krytykowanie Ratownictwa Medycznego ani pracy ludzi z nim związanych. Wręcz przeciwnie – motorem naszego działania jest chęć niesienie pomocy tysiącom ludzi w Polsce, którzy codziennie swoją niewdzięczną, trudną i pełną poświęcenia pracą ratują najcenniejsze wartości – zdrowie i życie. Dla nas – dla projektu WRP i wszystkich jego sympatyków są oni bohaterami. Jeśli WRP choć w części ułatwi im codzienny trud, będziemy po prostu dumni.

Komentarze są wyłączone.